…Henryk Sienkiewicz był pisarzem dla dzieci, które na zawsze zostają w nas i którymi my na zawsze zostajemy gdzieś w głębi naszych serc i w mrokach podświadomości. Stefan Żeromski był pisarzem dla młodzieży. Józef Mackiewicz jest pisarzem dla dorosłych, dla ludzi w wieku męskim, wieku klęski.
Marian Hemar. Tydzień Polski, 1966

Zwykle zaczyna się od początku, więc i ja tak chcę zacząć. To ważne, żebyś mnie zrozumiał i żebyś czytał ten tekst będąc w “moim” kontekście. Bo to nie będzie o podróży do Wilna, o tym, czy mi się to miasto podobało czy nie. Nie będzie to też tekst o zabytkach, pięknych, choć starych budynkach, kościołach czy byłym getcie wileńskim, po którym nie ostał się niemal żaden autentyczny ślad. Bo choć byłam tam i widziałam to wszystko, to nie było to celem mojej wizyty w tym litewskim mieście. Pojechałam tam, żeby “spotkać” Józefa Mackiewicza.

Początek… Zaczęło się od tego, że w czasie pandemii Covid-u Michał pożyczył mi książkę “Droga donikąd”. Nie będę szukała innych, przenośnych, bardziej szerokich początków. Nie o to chodzi. Chcę, żebyś wiedział, że się - nie boję się tak o tym mówić - w Mackiewiczu zakochałam. Od pierwszej książki minęły jakieś trzy lata, a ja wracam do tekstów i powieści, które wyszły spod jego pióra non stop. Od tamtej pory żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia, jak powieści Józefa M. Powieści nielicznych niestety, ale to nie szkodzi - wracam do nich ciągle i ciągle. Ostatnio również w formie audiobooków. Na szczęście są jeszcze listy i teksty publicystyczne, które czekają, żeby je poznać. Powoli powiększam moją kolekcję książek J.M. i z jakąś dziecinną radością patrzę na to, jak pięknie wyglądają na mojej półce.

Nie ma polskiej drogi do wyzwolenia
[...] „własna droga do wyzwolenia" spod komunistycznego panowania istnieć nie może, gdyż pojedynczy naród bloku komunistycznego nie jest w stanie wyzwolić się spod komunizmu o własnych siłach.
„O jakim fenomenie pan prawi?..."
[…]Mówią mi rodacy wzruszając ramionami: Wszystko stare, od wieków oklepane metody. O jaki komunizm panu znowu chodzi? Ani jeden w nim szczegół — powiadają — nie jest jakościowo oryginalny, ani nowy. Istotnie, powódź artykułów, opowiadań, książek, listów do redakcji wskazuje, że wszystko już było... W tym zgranym koncercie na pierwszego skrzypka wysuwany jest naturalnie Iwan Groźny, choć skrzypiec wtedy bodaj jeszcze nie skonstruowano.

[...]Michalas K. Pawlikowskis išgyveno didžiulį laikotarpį – nuo 1893 m. iki beveik trijų XX amžiaus ketvirčių.
[…] buvo: Minsko srities sūnus. […] tai buvo viena iš žemių, priklausančių unikaliam reiškiniui Europoje. Mat ji gulėjo specialioje juostoje nuo Ledinio vandenyno iki Juodosios jūros, kurioje viršutinis, valdantis gyventojų sluoksnis niekur nekalbėjo ta pačia kalba kaip apatinis sluoksnis.

Karolio Wędziagolskio „Dienoraščiai", išleisti Lenkų kultūros fondo Londone, turėtų būti vadinamojo klasikinio „įnašo" į pasaulio istorinę literatūrą lentynoje. Jie niekada nepraras vertės, nes yra susiję ne tik su Lenkijos reikalais. Kalbant apie lenkų literatūrą, Wędziagolskio „Dienoraščiai" yra ypatinga išimtis. Apie revoliuciją Rusijoje parašyta galybė kūrinių. Tačiau daugelis šių knygų autorių yra arba revoliucijos liudininkai, arba jos „aukos". Turbūt pirmą kartą apie tai parašė ne žiūrovas, o tos istorijos aktorius. Šitas rašymas „iš vidaus" ir yra šios knygos didžiausias išskirtinumas, taip pat didžiausia vertybė. Žinoma, išleista daugybė knygų, parašytų įvairių tautų bolševikų, tarp jų - daugiau kaip tuzinas tuomet aktyviai veikusių lenkų bolševikų. Tačiau jie nepriklauso nacionalinei literatūrai, o priklauso - nekreipiant dėmesio į kalbą - komunistinės literatūros visumai, ne tik anų, bet ir šių laikų. Tai visai kas kita.

NA DRODZE WIELKIEGO ZEŚLIZGU (I)

[...]Auszra. W ten sposób zbliżamy się do dzisiejszego stanu Ześlizgu. Za symboliczną jego ilustrację skłonny byłbym zgłosić pewną audycję radia amerykańskiego po polsku, nadaną wieczorem 16 lipca 1977. Mowa w niej była o „grupie katolików" na Litwie, skupionej wokół nowo powstałego samizdatu „Auszra".

Kilka uwag wstępnych: tytuł samizdatu „Auszra" (po polsku: zorza, jutrzenka) zapożyczony został z pierwszego w historii pisma odrodzenia litewskiego, założonego w r. 1883 przez dr Bassanowicza (Jonas Basanaviczius) w Prusach. Bassanowicz przeszedł do historii jako „ojciec odrodzenia" litewskiego; w r. 1905 prezes Zjazdu Litewskiego w Wilnie (tzw. „Wielkiego Sejmu"); w r. 1907 założyciel Litewskiego T-wa Naukowego; w r. 1918 sygnatariusz aktu proklamacyjnego niepodległej Litwy.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com