
…Symbolem ciemnoty politycznej, głupoty mas, symbolem krótkowzroczności, jakiegoś specyficznego chamstwa, ciasnoty nieprawdopodobnej, obłędu nieomal - niech służy fakt następujący: oto nad Wilnem, nad lotniskiem Porubanku, błyszczy czerwona gwiazda bazy sowieckiej. Straszliwy cień czerwonego terroru pada na życie, mienie i sumienie chrześcijańskiej ludności. Tymczasem ludność ta nie ma nic lepszego do roboty, jak tłuc się wzajemnie po własnych świątyniach, tłuc do krwi podczas modłów, spierając się o to - czy w kościołach katolickich śpiewane być mają pieśni w języku polskim, czy litewskim!!! Józef Mackiewicz. Prawda w oczy nie kole, 2002
„Kurier Wileński” (Czerwony Sztandar) w wydaniu magazynowym Nr 09 (26) 07-13/03/2026 opublikował wywiad z Grzegorzem Markiem Poznańskim, chargé d’affaires Ambasady RP pt. „Grzegorz Marek Poznański: Strategia to dawać Polakom wędkę, a nie rybę, dawać sprawczość”.
Na pierwszy rzut oka jest to ta sama i niezmienna demagogia, tradycyjnie ukierunkowana na utrudnianie obywatelskiej integracji, szukanie dziury w całym oraz kreowanie nowych sztucznych problemów, z którymi rzekomo borykają się polskojęzyczni Litwini.
Tym niemniej, gdy się temu przyjrzeć uważniej, widać wyraźnie, iż pełniący obowiązki ambasadora w tym wywiadzie idzie znacznie dalej i stawia pod wątpliwość podmiotowość Litwy do jej historycznych ziem, przedstawiając polską wariację putinowych bajek „o печенегах и исконно - русских землях”.
Przed kilkoma dniami chargé d’affaires (pełniący obowiązki) ambasadora RP w Wilnie Grzegorz Marek Poznański opublikował w postsowieckich pismach „Kurier Wileński (Czerwony Sztandar)” i „Tygodniku Wileńszczyzny” (Држба, Draugystė, Przyjaźń) oraz na stronie „Radia znad Wilii” list otwarty, skierowany do ministra kultury Republiki Litewskiej Šarūnasa Birutisa, wskazując co mogą, a czego nie mogą mówić w sprawach zarządzania swoim państwem urzędnicy i przywódcy naszego kraju. Jest to jednoznaczna i wyraźna próba wtrącania się w wewnętrzne sprawy naszego kraju i publiczne wywieranie nacisków, w celu narzucania Litwie anty litewskich a propolskich rozwiązań w dziedzinie kultury, oświaty i polityki dotyczącej języka państwowego.
Zaledwie przed kilkoma tygodniami odnotowaliśmy publiczne słowne boje między grupami osobników, związanych z radiem „Znad Wilii” oraz postkomunistycznymi pismami „Kurier Wileński (Czerwony Sztandar)” i „Tygodnik Wileńszczyzny” (Дружба – Draugystė – Przyjaźń). Chodziło im bowiem o palmę pierwszeństwa w wyścigu o tytuł, kto z nich jest bardziej prosowiecki, a kto mniej. Wspólną natomiast, a bardzo ważną cechą tych tzw. „mediów”, jest ich finansowanie ze środków budżetowych sąsiedniej Polski poprzez MSZ, którym rządzi Radosław Sikorski, znany przede wszystkim z, delikatnie mówiąc, nierycerskiego stosunku do naszego kraju, co zresztą jest charakterystyczne dla wszystkich Sikorskich. Wielka szkoda, że powyższe interesujące boje tak szybko ustały, jak tylko ww. Sikorski pogroził z Warszawy palcem i przez ambasadę w Wilnie wylewnie powiedział „Cyt!”.
Ostatnio w polskojęzycznych środkach masowego przekazu na Litwie, będących na utrzymaniu polskiego rządu (na garnuszku ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i rządowej Fundacji im. Jana Olszewskiego) rozgorzały bratobójcze walki o tytuł kto jest bardziej prosowiecki (prorosyjski), a kto mniej.
Ta burza w szklance mętnej wody, jak można zrozumieć, zaczęła się od tego, iż jakieś tam towarzystwo wzajemnej adoracji w Polsce, w jakimś tam raporcie zaznaczyło prosowieckie (prorosyjskie) tendencje w polskojęzycznym blogu L24.lt, wydawanym na Litwie w postaci dodatku do postsowieckiej partyjnej agitki „Tygodnik Wileńszczyzny“.
Kultura" wyraziła swoją dezaprobatę dla posłów, którzy już w pierwszym czytaniu chcieli odrzucić ustawę o mniejszościach narodowych.
Musi być jakaś podstawa i rama naszej polityki wobec mniejszości narodowych. Biuro do spraw mniejszości zostało zlikwidowane...
Czytaj więcej: Instynkt państwowy. Rozmowa z Jerzym Giedroyciem, redaktorem „Kultury"
Strona 1 z 4
Odwiedza nas 181 gości oraz 0 użytkowników.