…Zaszedł bowiem podczas ostatniej wojny ciekawy paradoks historyczny na terenie Wschodniej Europy. Od Petsamo po Morze Czarne, wszystko co było demokratyczne z pochodzenia, a więc narody chłopskie jak Białorusini, Ukraińcy oraz te państwa, które zdobyły sobie niezależność niejako „rękami czarnymi od pługa”, Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, uznały za wroga nr 1 - Związek Sowiecki. W jednolitym łańcuchu; jedynie „szlachecka” Polska i „kapitalistyczne” Czechy za wroga nr 1 uznały Trzecią Rzeszę, a z Sowietami zawarły przymierze. Józef Mackiewicz. O pewnej, ostatniej próbie i o zastrzelonym Bubnickim. Kultura, 1954

Zbliżają się kolejne wybory i chociaż mają one charakter lokalny, to jednak wywołują nie mniej emocji niż wybory parlamentarne, czy też prezydenckie. Zdarza się też, że pod napływem tych emocji nie jeden z polityków potrafi wygarnąć publicznie to co myśli, a nie to co powinien ująć w słowa dyplomatycznie, albo w ogóle przemilczeć.
Taka sytuacja chyba przydarzyła się właśnie Czesławowi Okińczycowi, skandalicznemu doradcy społecznemu wszystkich poprzednich prezydentów, a ostatnio kolejnych premierów, w tym obecnego - Andriusa Kubiliusa.


Otóż, jak dowiedzieliśmy się, doradca litewskiego premiera, prywatnie też prezes radia „Znad Wilii”, zachęcał (na szczęście delikatni) władze w Moskwie, żeby skończyły z pluralizmem politycznym wśród litewskich obywateli narodowości rosyjskiej. Rosjanie na Litwie mają bowiem dwie partie polityczne, zamiast mieć jedną, jak tego życzyłby skandaliczny polityk. Ze swoimi właśnie sugestiami doradca litewskiego premiera zwrócił się do przedstawicieli rosyjskiej ambasady w Wilnie, którzy byli obecni na sobotnim konwencie partii politycznej „Akcja Wyborcza Polaków na Litwie”.
Jak donoszą nasze źródła, prezes Okińczyc zwrócił uwagę rosyjskich dyplomatów, że na Litwie są dwie partie Rosjan, którzy poniekąd konkurują ze sobą, a co jest nie dobrze i na co też władze w Moskwie powinny zwrócić uwagę.
Warto też zaznaczyć, że te sugestie do Rosjan padły w obecności polskich dyplomatów, którzy również uczestniczyli w konwencie przedwyborczym partii politycznej. W tym kontekście dziwi i zaskakuje bowiem zmiana poglądów prezesa, tudzież Sygnatariusza Aktu Niepodległości Litwy, bo na Litwie i w Polsce wielu pamięta, jak 20 lat temu, w sierpniu 1991 r., ten sam człowiek, lejący łzy w polskim parlamencie apelował do krajów demokratycznych, by stawiły się w obronie Litwy, gdzie ówczesne władze na Kremlu próbowały również narzucić społeczeństwu litewskiemu jednomyślność polityczną.
Takiej postawy prezesa nam nie tłumaczy również to, że jedna z rosyjskich partii – Alians Rosjan, startuje w wyborach samorządowych w koalicji z Akcją Wyborczą Polaków na Litwie, której Czesław Okińczyc jest wielkim adoratorem i zwolennikiem (w swoim czasie jego radio, łamiąc zresztą wszelkie wcześniej zawarte umowy, wyrzuciło z eteru reklamę oponentów politycznych AWPL).
Swoją drogą chcielibyśmy dopytać Sygnatariusza Aktu Niepodległości Litwy (bo być może rosyjskim dyplomatom nie wypadało mu zadać tego pytania), w jaki cywilizowany, demokratyczny i oficjalny sposób rosyjskie władze mogą wpływać na formowanie nurtów politycznych w niepodległym państwie litewskim? Nie podejrzewamy bowiem doradcy litewskiego premiera, by apelował do władz obcego mocarstwa o formowanie przestrzeni politycznej na Litwie w sposób niecywilizowany, niedemokratyczny i tajny...
Oczekujemy też, że wszelkie wątpliwości w sprawie swoich sugestii dla Rosji prezes da publiczne wyjaśnienie, jak zresztą przystoi osobie publicznej w demokratycznym wciąż kraju, bo doradca premiera i Sygnatariusz osobą publiczną na pewno jest, jak też Litwa jest wciąż krajem demokratycznym.
Mamy nadzieję, że wyjaśnienia te pozwolą nam, a przede wszystkim mocodawcom doradcy poczynić słuszne, zamiast pochopnych, wnioski w tej sprawie...

Opublikowano na podstawie: www.infopol.lt z dnia 1.02.2011 r.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com