…Zróżnicowany narodowościowo kraj nasz stanowi część Litwy hi­storycznej - i nas - ludzi mego pokolenia - wychowywano jako Li­twinów, oczywiście w tym znaczeniu, w jakim był Litwinem Mickie­wicz, gdy wołał: „Litwo, ojczyzno moja”. Marian Zdziechowski. Idea polska na kresach, 1923

WILNIANIE ZASŁUŻENI DLA LITWY, POLSKI, EUROPY I ŚWIATA

("Nigdy od ciebie, miasto nie mogłem odjechać (...)" (Czesław Miłosz). Autor Liliana Narkowicz.

W 1832 r. restrykt cesarski nakazał likwidację Uniwersytetu w Wilnie, które to w wyniku doznało odpływu najwybitniejszych umysłów i zostało skazane na los prowincjalnego miasta guberialnego. Uniwersytet Wileński - główne ognisko kultury - wskrzeszony dopiero w 1919 r. za sprawą Józefa Piłsudskiego, miał swojego organizatora w osobie pierwszego rektora Wszechnicy (1818 - 1819) prof. dr Józefa Kazimierza Ziemackiego. M. Stolzman w książce "Nigdy od ciebie miasto..." pisze: "Wilno pierwszego dwudziestolecia XIX wieku, "Ateny Północy", Wilno Mickiewicza i filomatów, braci Śniadeckich i oświeconych Szubrawców, Ballad i romansów i "Wiadomości Brukowych", z niezmierną żarliwością wspominane przez tych, którym wypadło je opuścić... Miłoszowa "Dolina Issy" pełna mickiewiczowskiech pagórków leśnych i łąk zielonych, lśniące w słońcu krzyże na Górze Trzykrzyskiej, oglądane z Góry Zamkowej przez bohaterów "Kroniki wypadków miłosnych" Tadeusza Konwickiego - niezależnie od czasu i miejsca przekazu obrazy Litwy i jej giedyminowego słonecznego grodu mają jeden wspólny mianownik "ojczyzny, do której nie wrócę". Nigdy "nie mogąc odjechać" od swoich własnych przeżyć i wspomnień wileńskich prof. dr Józef Ziemacki nie tylko wrócił do grodu nad Wilią, ale i zostawił trwały ślad w dziejach Wileńskiej Alma Mater. J. Ziemacki spędził poza miastem rodzinnym 43 lata. We wspomnieniu pośmiertnym autorstwa dr med. Karola Kosińskiego (Wilno, 1925) na ten temat czytamy: "Obce otoczenie, świetna kariera i najwyższe zaszczyty wśród obcych nie zdołały ani na chwilę wynarodowić Zmarłego. Co roku odwiedza rodzinne Wilno i na obczyźnie pracuje, ile można, wśród swoich i dla swoich, biorąc czynny udział w życiu towarzyskiem i społecznem polskiej kolonii. Jako założyciel (w 1906 r.) i Prezes Polskiego T - wa Gimnastycznego "Sokół" (w Petersburgu - przyp. autorki), stara się zbliżyć do warstw najszerszych. Wpływ Jego wśród swoich i obcych jest wielki. Nadzwyczaj uczynny i serdeczny, wyświadcza rodakom wiele usług i nigdy nie odmawia pomocy. Jego dom gościnny przygarnia wszystkich Polaków, których los zapędził do stolicy carów i którzy potrzebowali Jego pomocy." Pomimo sławy, tytułów i kariery na obczyźnie. "Nigdy od ciebie, miasto, nie mogłem odjechać Długa była mila, ale cofało mnie jak figurę w szachach. Uciekałem po ziemi obracającej się coraz prędzej A zawsze byłem tam (...) (Cz. Miłosz) Józef Kazimierz urodził się w Wilnie 18 września 1856 r. w rodzinie Franciszka Ziemackiego i Amelii z Niekraszów. Ziemaccy - szlachta lubelska - pieczętowali się herbem Rawicz. Herb ten po raz pierwszy spotykamy na pieczęci biskupa krakowskiego Jana Grota - 1334 r. Wg "Polskiej Encyklopedii Szlacheckiej" Warszawa 1938 (T. XII s. 327) Ziemaccy potwierdzenie szlachectwa uzyskali w 1500 r. Rodzina przyszłego profesora Uniwersytetu Wileńskiego od wieków "krwią i potem na rzecz wspólnego dobra znaczyła swój żywot". Dziadek - Andrzej Ziemacki - walczył o wolność Polski w szeregach wojsk powstańczych Tadeusza Kościuszki. Był dziedzicem Dachnów na terenie dzisiejszej Białorusi. M. in. w "Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego" Warszawa 1880 r. na s. 891 czytamy: "Dachny, folw. pryw. i wieś włościańska, pow. oszmiański". W rodzinie były hołdowane tradycje patriotyczne. Stryjowie Józef i Rajmund brali udział w powstaniu listopadowym. Rodzice, choć były to czasy, kiedy rząd rosyjski usiłował zniszczyć wszelkie ślady polskości, wychowywali syna w duchu miłości do bliźniego i wszystkiego, co się wiązało z polskością. W domu panował wielki kult książki. Józek w 1866 r. został uczniem I Klasycznego Gimnazjum w Wilnie. Od dzieciństwa kochając książki, na ławie gimnazjalnej zakłada tajną bibliotekę polską. Biorąc, jak pisze Kosiński, w ten sposób udział w tlejącym i niebezpiecznym wówczas ruchu narodowym i kontynuując dawne tradycje rodzinne. W 1875 r. rozpoczyna studia na Uniwersytecie w Petersburgu, gdyż w Wilnie takowej uczelni wówczas nie było, na wydziale przyrodniczym. Od 1876 do 1880 uczy się w Wojskowej Akademii Lekarskiej. M. in. jest inicjatorem założenia biblioteki polskiej w tym mieście i jest jej pierwszym bibliotekarzem. Bibliotekę, tajną, urządza we własnym mieszkaniu, za co policja petersburska osadza go w więzieniu (1880 r.), a po kilku miesiącach wypuszczony na wolność, nie ma prawa powrotu do Akademii. Trzeba było nie lada uporu, zachodu i poparcia, by uzyskać pozwolenie na kontynuację nauki w Dorpacie. W ciągu dwóch lat studiuje tu nauki lekarskie, a później pogłębia wiedzę w Pradze, Berlinie i Wiedniu. Stopień doktora medycyny nadał mu Uniwersytet Dorpacki. W 1884 r. Józef Ziemacki obronił tu rozprawę pt. "Beitrag zur Kenntniss der Micrococcencolonien bei septischen Erkrank ungen". Pracę rozpoczyna w charakterze asystenta chirurgicznego w Szpitalu Obuchowskim. W tymże roku wyjeżdża do Petersburga. W latach 1886 - 1890 jest ordynatorem szpitala. Od 1890 r. pełni obowiązki ordynatora oddziału chirurgicznego i ginekologicznego w Gubernialnym Ziemskim Szpitalu w Połtawie. W trzy lata później przy Katedrze Patologii Chirurgicznej Uniwersytetu Charkowskiego uzyskuje stopień docenta. Jego sława, jako chirurga, wciąż rośnie. Był uważany za pierwszorzędnego chirurga na południu Rosji. Całkowite poświęcenie się pracy przyniosło mu rozgłos i uznanie jako lekarza i człowieka "niepospolitego umysłu, serca i zalet osobistych". Nie tylko zdolności chirurgiczne, ale i wiedza z zakresu teorii (prowadził wykłady z zakresu patologii chirurgicznej) przyniosły mu rozgłos w świecie lekarskim. Petersburg zaprasza go (1895) w charakterze docenta chirurgii i zastępcy profesora przy Katedrze Chirurgii Klinicznej Instytutu Klinicznego dla lekarzy im. W. Ks. Heleny Pawłówny. W 1896 r. zostaje profesorem Chirurgii Operacyjnej i Anatomii Topograficznej powyższej instytucji. W 1900 r. - naczelnym lekarzem i chirurgiem Oddziału Klinicznego Szpitala Sióstr Czerwonego Krzyża Pokrowskiego Zgromadzenia. Przy tym dodatkowo prowadzi wykłady z zakresu chirurgii, zastępczo - Klinikę Chirurgiczną, kieruje przychodnią Instytutu, pracuje na Katedrze przy Psychoneurologicznym Instytucie Uniwersytetu, piastuje godność radnego miejskiego (1910 - 1917), zakłada i przewodniczy Stowarzyszeniu Polskiemu Lekarzy i Przyrodników, jest członkiem Towarzystwa Chirurgów im. Pirogowa, jak też członkiem wielu innych lekarskich i naukowych stowarzyszeń w Polsce i Rosji. Notabene, Towarzystwo Lekarskie w Lublinie w 1914 r. nadało mu tytuł członka honorowego. Okres petersburski - to nie tylko sława, wzloty i intensywna praca, w tym twórcza. W tym okresie wydaje szereg książek i artykułów pisanych po polsku, rosyjsku, niemiecku, francusku. "Pamiętnik Wileński Towarzystwa Lekarskiego" za 1925 r. wymienia 29 prac J. Ziemackiego: "Wyprostowanie garbu, według Calot'a", "Wyniki kliniczne operacji kamieni żółciowych", "O powstaniu ropni opadowych przy gruźlicy chirurgicznej", "Nowa metoda plastyczna operowania rozległych przetok pęcherzowopochwowych" i in. Ponadto tłumaczył prace innych chirurgów. Okres petersburski - to również nostalgia i tęsknota za krajem lat dziecinnych. Wilno odwiedza każdego roku. Swoje rozprawy drukuje w "Przeglądzie lekarskim", jest członkiem Wileńskiego Towarzystwa Lekarskiego. W Petersburgu, jako prezes Stowarzyszenia Polskiego Lekarzy i Przyrodników oraz Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" stara się działać na polskiej niwie oświatowo - kulturalno - naukowej. Jego gościnny dom jest zawsze pełen ziomków. W 1917 r. zakłada na Kaukazie (Piatigorsk) prywatną lecznicę chirurgiczną. Rewolucja rosyjska pozbawia go nie tylko mienia, ale i na pewien czas wolności. W sierpniu 1918 r. wraca do ukochanego Wilna 'z mocnem postanowieniem wskrzeszenia sławnego niegdyś Uniwersytetu Wileńskiego". Jak konstatują V. Girininkienë oraz A. Paulauskas w jednej ze swoich prac wydanych przez Związek Naukowców Litwy, J. Ziemacki jeszcze w 1905 r. wraz z litewskimi i polskimi działaczami kulturalnymi ogłosił w prasie deklarację o założeniu Towarzystwa "Laisvojo universiteto Vilniuje". Już wówczas była ogłoszona zbiórka środków pieniężnych na rzecz Uczelni. Niestety, idea ta nie została urzeczywistniona, gdyż władze rosyjskie jedynie łudziły obietnicami. Tym razem J. Ziemacki zwraca się do obecnego, czyli niemieckiego dowództwa, które żąda, by językiem wykładowym był niemiecki. W "Pamiętniku Wileńskiego Towarzystwa Lekarskiego" - 1925 - czytamy: "Po odmowie okupantów J. Z. postanawia dokonać wielkiego dzieła siłami samego społeczeństwa polskiego. W dniu 20 i 22 listopada 1918 r. w nr 270 i 272 Dziennika Wileńskiego wzywa gorąco społeczeństwo do dokonania wielkiego dzieła. Rzucone ziarno znalazło dobry grunt w kierunkach ówczesnego Komitetu Narodowego Polskiego i jego organu oświatowego - Komitetu Edukacyjnego. W dniu 28 grudnia 1918 r. Komitet Polski postanawia uznać ukaz carski o zamknięciu Uniwersytetu Wileńskiego za nieważny i wskrzesić Wszechnicę Batorego. (...) W dniu 30. XII. 1918 r. Komitet Edukacyjny mianuje J. Ziemackiego pierwszym Rektorem organizującej się Wszechnicy i Przewodniczącym Komisji Organizacyjno - Rewindykacyjnej (...)". W książce A. Jancevičiusa o historii Wszechnicy Batorego "Vilniaus Universitetui - 400" Vilnius "Mokslas" 1979 nie znajdziemy najmniejszej wzmianki o prof. Józefie Ziemackim. Zresztą np. na s. 70 czytamy: "Nuo pirmřjř gyvavimo dienř Lenkijos burţuazinë valdţia Universitete varë đovinistine politika" (Od pierwszych dni istnienia Uniwersytetu polskie władze burżuazyjne prowadziły szowinistyczną politykę). V. Girininkiene oraz A. Paulauskas konstatują, że zdaniem J. Ziemackiego Uniwersytet Wileński winien być polski. Prof. Ziemacki był zdania, że naród, choćby ze świetną przeszłością, jeżeli nie okaże sprawnej energii do pracy "przyjdzie do rzędu gnuśnych i strupieszałych narodów." W swoich publikacjach wileńskich odnotował, że Litwini kształcą swoją młodzież w Kownie i Szawlach, Łotysze - Rydze i Libawie. Mają i Polacy prawo do swojej kultury i "żaden naród nie ma prawa krępować rozwoju drugiego narodu". Komitet Polski zlecił otwarcie Uniwersytetu w dn. 1 października 1919 r. W tydzień później Wilno zajęły wojska sowieckie. Pierwsze dwa posiedzenia Senatu i Komisji organizacyjno - rewindykacyjnej odbyły się przy odgłosach strzałów karabinowych... W 106 dni później J. Ziemacki jest na audiencji u I Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, który powierzył profesorowi, jako pierwszemu Rektorowi, dalsze prowadzenie dzieła. Należało zorganizować wyższą uczelnię, rewindykować jej dawne mienie i znaleźć sposób na zdobycie niezmiernie potrzebnych środków pieniężnych. K. Kosiński pisze: "W czerwcu 1916 r. z łona Komisji organizacyjnej został wyłoniony Komitet Wykonawczy Odbudowy Wileńskiego Uniwersytetu pod przewodnictwem J. Ziemackiego. Praca Komitetu polegała na przystosowaniu budynku i gmachów pod przewidziane zakłady i sale wykładowe. W dniu 14. IX. 1919 na rok akademicki 1919/20 śp. J. Z. został mianowany przez Gen. Komis. Ziem Wsch. Osmołowskiego prorektorem i profesorem Anatomii Topograficznej i Chirurgii Operacyjnej". Prof. Józef Kazimierz Ziemacki i dzieje Alma Mater Vilnensis to jedna całość. Portretu jego - przynajmniej tak twierdzi administracja Uczelni - w murach dzisiejszego Uniwersytetu nie ma. W rektoracie nikt nie potrafił powiedzieć ani słowa na jego temat. Kartoteka biblioteki uniwersyteckiej też milczy. Piękny okazały album pt. "Vilniaus Universitetas dailëje" Vilnius 1986 nie przedstawia go ani jako rektora, ani jako prof. dr medycyny. Namacalne ślady są jedynie w Bibliotece Akademii Nauk (dawna Wróblewskich), gdzie możemy odnaleźć odbitkę z "Pamiętnika Wileńskiego Towarzystwa Lekarskiego" ze wspomnieniem pośmiertnym (opatrzonym zdjęciem) dr K. Kosińskiego i prasę z artykułami J. Ziemackiego. Zresztą, ani Polska Encyklopedia PWN 1976 ani Nowa Encyklopedia Powszechna 1997 nie zamieszczają o pierwszym rektorze powstającego Uniwersytetu Batorego żadnej wzmianki. Jedynie "Wielka Ilustrowana Encyklopedia Powszechna" wyd. "Gutenberg" Kraków 1932 w T. 18 na s. 283 pisze: "Ziemacki Józef Kazimierz, lekarz (1856 - 1925), od 1893 docent patologii chirurgicznej w Charkowie, od 1895 na Uniwersytecie Petersburskim, od 1919 prof. Uniwersytetu w Wilnie. Napisał szereg prac specjalnych". Wróćmy jednak do jego wileńskich publikacji "O wznowieniu uniwersytetu w Wilnie" ("Dziennik Wileński", środa 20 listopada 1918, piątek, 22 listopada 1918). Na początku artykułu autor zadaje kluczowe pytanie i zaraz na nie zdecydowanie odpowiada: "Czy jest potrzebny w Wilnie uniwersytet" Na to pytanie nie ma odpowiedzi przeczącej." Prof. J. Ziemacki proponuje nie poruszać "kurzów archiwalnych o zasługach OO. Jezuitów" i nie wracać do "tradycji zamierzchłych o królu Stefanie Batorym". Po cóż wychowywać młodzież na obczyźnie, jeżeli można to robić u siebie. Łatwiej też tu na miejscu "osiągnąć naukę" dla płci pięknej. Tym bardziej, że Wilno ma historyczne prawa do ubiegania się o odrodzenie Uczelni. Z polskiego ogniska powinno tryskać światło. "(...) w pracy wznowienia uniwersytetu - pisze J. Ziemacki - będą podmuchy wiatrów mroźnych zazdrości narodowych i kastowych. A jeśli stać inne narodowości na siły równe naszym, polskim siłom, to podajmy sobie dłonie i popracujmy każdy dla swojego narodu". Profesor proponował na początku uruchomienie 6 podstawowych wydziałów - teologicznego, prawniczego, matematyczno - przyrodniczego, filologiczno - historycznego, lekarskiego oraz agronomicznego. Marzył w przyszłości o wznowieniu działalności obserwatorium astronomicznego, ufundowaniu wydziału pod opieką "godnego następcy profesora Poczobuta". Nie wątpił, że polska społeczność nie tylko potrafi zorganizować powyższe wydziały, ale i "obsadzić wszystkie katedry siłami naukowemi wyborowemi". M. in. pisał: "Zadaniem (...) narodu polskiego w tej chwili dziejowej nie tracić czasu na czcze i puste partyjne spory i waśnie. Nie w ciasnych partyjnych ramkach leży sekret wznowienia świetnego życia narodu, lecz tylko w czynach i w pracy." Proste, a jakie aktualne dla naszego polskiego życia w Wilnie i na Litwie dziś. Z "Pamiętnika Wileńskiego Towarzystwa Lekarskiego": "I to, że istotnie, jak zostało nakreślone przez Komitet Narodowy 28 grudnia 1918 r., w niespełna rok, Uniwersytet otworzył swoje podwoje na wszystkich wydziałach dla młodzieży, pragnącej wiedzy, jest przede wszystkim zasługą niezmordowanych wysiłków i starań codziennych jego pierwszego rektora J. Ziemackiego. Po uskutecznieniu wskrzeszenia Wszechnicy, J. Z. zabiera się do cichej pracy nad dalszym rozwojem ukochanego dzieła, i, nie zrażając się trudnościami, służy dla dobra nauki i społeczeństwa". W latach 1919/21 był prorektorem USB. Praca naukowa, działalność społeczna, wykłady z anatomii topograficznej i ćwiczenia z zakresu chirurgii operacyjnej były trzonem jego ostatnich lat życia. Za życia wydał blisko 70 prac naukowych w różnych językach. Jego osiągnięcia w dziedzinie medycyny były drukowane w pismach polskich, rosyjskich, francuskich, niemieckich i angielskich. W 1923 r. Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne nadało mu tytuł członka honorowego. Za zasługi wobec Polski otrzymał Order Polonia Restituta. W Wileńskim Towarzystwie Lekarskim był znany jako "mąż niepospolitych zasług i wiedzy, uczony światowej sławy, obywatel prawy i kochający syn Ojczyzny." Choroba przedwczesnej starości, ogólne stwardnienie tętnic sprawiły, że nie dokończył pisania podręcznika chirurgii operacyjnej. Zmarł 30 września 1925 r. Jako rodowity wilnianin został pochowany na jednej z najstarszych nekropolii wileńskiej - Cmentarzu Bernardyńskim. Grób J. Ziemackiego się zachował. Z Warszawy dojeżdża rodzina. Niewiele mamy monografii o tym miejscu wiecznego spoczynku licznych osób zasłużonych dla Wilna, w tym profesorów Uniwersytetu Wileńskiego. W najnowszej pracy "Zarzecze. Cmentarz Bernardyński", Wilno 1997 autorstwa A. Kasperavičienë i J. Surwiły jest podany plan "z oznaczeniem ważniejszych grobów omówionych w tekście", ale oznaczonego grobu prof. J. K. Ziemackiego na nim nie ma. Wcześniejsza pozycja (1994) pt. "Vilniaus Bernardinř kapinës" autorstwa V. Girininkienë oraz A. Paulauskasa na s. 4 podaje schemat, według którego bez trudu możemy na własną rękę odnaleźć nagrobek rektora - sektor C 32 (aleja na wprost kaplicy cmentarnej). W tejże książeczce czytamy o tym, że Józef Ziemacki został pochowany obok ojca Franciszka (1823 - 1868) i matki Amelii(1836 - 1926). "Ojczyzna, to ziemia i groby" - nic dodać... Dnia 10 października 1925 r. w Wilnie ukazało się drukiem wspomnienie pośmiertne autorstwa członka Wileńskiego Towarzystwa Lekarskiego dr medycyny Karola Kosińskiego. Końcówka może być dodatkiem do epitafium: "Duchy świetlane nie umierają. Zmarły żyje nadal w sercach tych, co Go przeżyli. Wyzwolony z zużytych pęt cielesnych, duch zmarłego pozostanie wiecznie w murach Wileńskiego Uniwersytetu w dostojnem towarzystwie Poczobuta i Śniadeckich, dopóki stać będzie Wszechnica Wileńska, dopóty nie zaginie pamięć Jej pierwszego odnowiciela - Józefa Ziemackiego. Cześć jego pamięci."

NG 30 (466), 2000 r.

Nasz Czas
 

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com