…Wobec zazębienia interesów międzynarodowych, nie ma już dziś miejsca na suwerenności państwowe starego typu. Jeżeli jakiś naród chce pozostać suwerennym, winien rozumieć, że taka możliwość istnieje jedynie przez integralne włączenie się do wolnego świata. …Musimy zdać sobie sprawę, że zachodzi wielki proces przejścia od dotychczasowego „adwokatowania” interesom narodowym, do „adwokatowania” interesom ludzkim. Józef Mackiewicz. Zwycięstwo prowokacji, 1962

Popławska Halina PDF Drukuj Email
Autor: Antonowicz - Bauer   
Niedziela, 26 września 2010

WILNIANIE ZASŁUŻENI DLA LITWY, POLSKI, EUROPY I ŚWIATA

Rozmowa z mieszkającą w WarszawieWilnianką, pisarką Haliną Popławską

Z wybitnych Wilnian, z którymi spotykam się w Polsce, pragnę dziś przedstawić pisarkę panią Halinę Popławską. Kilkanaście lat temu kilka jej książek można było nabyć w księgarniach wileńskich. Książki Haliny Popławskiej świetnie się czyta, są źródłem prawdziwej wiedzy historycznej. Stanowią pomocniczą lekturę dla humanistów i bezsprzecznie edukacyjną dla młodzieży.

Pani Halina Popławska herbu Drzewica przyszła na świat w Wilnie 7 lipca l918 roku. Została ochrzczona w kościele Wszystkich Świętych.

Wróćmy do tamtych wileńskich lat...

W roku l936 ukończyłam Gimnazjum ss. Nazaretanek i rozpoczęłam studia romanistyczne na Uniwersytecie Warszawskim, ponieważ po śmierci profesora Glixellego nie było w Wilnie romanistyki. Na początku wojny zapisałam się na Uniwersytet Wileński Stefana Batorego, na Wydział Historii, który jeszcze istniał kilka miesięcy do jego zamknięcia. Przez dwa lata (1940-1941), do wojny niemiecko - sowieckiej studiowałem muzykę (fortepian i śpiew) w Konserwatorium Wileńskim. Przez następne dwa lata pracowałam w tajnym nauczaniu.

W 1946 r. , po ewakuacji z Wilna, podjęłam przerwane przez wojnę studia na Uniwersytecie Warszawskim, uzyskując w 1948 r. tytuł magistra.

Nie kontynuowała Pani studiów muzycznych?

Nie, chociaż do dziś kocham muzykę i lubię grać na fortepianie.

Interesował natomiast mnie zawsze świat śródziemnomorski i jego kultura. Dzięki stypendiom rządów Francji, Włoch i Hiszpanii umożliwiającym pobyt w tych krajach mogłam pogłębić znajomość języków, literatury i historii tych ziem (Dyplomy Instytutu Fonetyki na Sorbonie, kurs literatury włoskiego Renesansu we Florencji).

A praca zawodowa?

Początkowo pracowałam w Bibliotece Narodowej w Warszawie oraz prowadziłam lektorat języka włoskiego na Uniwersytecie i w Akademii Sztuk Pięknych, następnie zostałam wykładowcą w Instytucie Iberystyki na Uniwersytecie Warszawskim, prowadząc zajęcia z literatury hiszpańskiej okresu Renesansu i Baroku.

A kiedy tak na dobrą sprawę zaczęła Pani zajmować się pisarstwem?

W 1978 r., w stopniu starszego wykładowcy, przeszłam na emeryturę i mogłam swobodnie oddać się pracy literackiej. Były to w większości powieści ściśle historyczne, oparte na poważnych studiach przedstawianej epoki (dokumenty, pamiętniki itp.) W wyniku wydałam 16 książek. Ponadto dokonałam kilku przekładów z literatury francuskiej i włoskiej.

Drugim nurtem działalności wydawniczej były prace dydaktyczne, m.in. pierwszy w Polsce dogłębny podręcznik języka włoskiego we współpracy z śp. Zofią Szenajchową oraz dwutomowy przegląd wiadomości o kulturze i literaturze hiszpańskiej i hiszpano-amerykańskiej we współpracy z śp. Krystyną Niklewicz.

Najważniejszym jednak moim osiągnięciem w ocenie krytyków literackich jest tryptyk rewolucyjny, na który składają się trzy powieści: "Kwiat lilii we krwi", "Szkaplerz wandejski", "Spadek w Piemoncie".

Każda z powieści wymienionego tryptyku stanowi odrębną całość. Nie łączy ich akcja ani bohaterowie, toteż ewentualna nieznajomość "Kwiatu lilii we krwi" czy "Szkaplerza wandejskiego" w najmniejszym stopniu nie utrudnia lektury "Spadku w Piemoncie".

Wspólnym mianownikiem tych powieści jest czas, burzliwy okres, który rozpoczął lipiec 1789 r., a więc wybuch rewolucji francuskiej.

Opierając się na materiałach z tamtej epoki starałam się ukazać prawdę o rewolucji francuskiej. Zajęło to mnie całe dziesięć lat.

Poza tym cenię sobie napisaną przeze mnie trylogię z czasów młodego Ludwika XV i Marii Leszczyńskiej ("Szpada na wachlarzu", "Jak na starym gobelinie", "Na wersalskim trakcie") oraz dwuczęściową powieść z czasów Napoleona III, epoki mniej opisywanej w naszej literaturze pt. "Talerz z Napoleonem".

Czy Pani książki ukazały się również w innych językach?

Wiem, że były tłumaczone na język czeski.

Bardzo bym chciała, aby moje książki ukazały się również w języku litewskim i innych.

Życzę, aby tak się stało.

Rozmawiała Łucja Antonowicz - Bauer

Nasz Czas 25/2004 (650)

Nasz Czas