…I wypuściłbym na Europę patrole mongolskich opryczników, aby nahajami z byczej skóry, strzegły wolności słowa, i nie dopuszczały przemocy jednego z tych słów nad drugim. Bo nie to wydaje mi się najważniejsze w życiu, jakie kto ma przekonania, a to jedynie - by każdy je mógł swobodnie wypowiadać. Józef Mackiewicz. Gdybym był chanem… Kultura, 1958

Trudno by było o polityka czy działacza, który by dziś niedoceniał wagi środków masowego przekazu w formowaniu opinii o poszczególnych osobach, wydarzeniach czy tworzeniu wizerunku kraju. Natomiast krajom takim jak Litwa – wyzwolonym z sowieckiego „braterskiego uścisku”, a więc zaistniałym na nowo w świadomości nowych pokoleń ludzi w Europie i świecie, na tworzeniu przyjaznego klimatu i dodatniej opinii o sobie poprzez przemyślaną politykę informacyjną powinno zależeć szczególnie. Jubileusz Tysiąclecia i okazja bycia Wilna jedną ze stolic kultury europejskiej daje ku temu okazję wyjątkową. Tym niemniej, mimo upływu prawie dwudziestu lat od chwili ogłoszenia niepodległości, jakiejś spójnej polityki informacyjnej czy chociażby zamiaru zmian na lepsze, szczególnie w stosunku do środków upowszechniania informacji sąsiednich krajów i własnych mniejszości narodowych, nadal nie da się dostrzec.

W czerwcu 2008 r. na balsas.lt zamieściliśmy publikację p.t. Wizerunek Litwy, a środki masowego przekazu w językach mniejszościowych, będącą próbą spojrzenia na aktualną działalność środków masowego przekazu, upowszechniających informację o Litwie w języku polskim.

Ostra Brama w WilnieMimo oczywiście ujemnych skutków takiej informacyjnej działalności dla Litwy, ten proces budzi też coraz większe zatroskanie w społeczeństwie polskim, bowiem stanowi systematyczny od lat ciąg prowokowania i ugruntowywania przez grupę awepelowskich działaczy, przy poparciu środków masowego przekazu, w świadomości większości litewskiego społeczeństwa negatywnego obrazu Polaków na Litwie.

Czas, niestety, nie zmienia sytuacji na lepsze. Raczej na odwrót – środki masowego przekazu w języku polskim, utrzymywane głównie ze środków budżetowych Polski (Kurier Wileński, Magazyn Wileński, Tygodnik Wileńszczyzny, Radio znad Wilii i przedstawicielstwo TV Polonia) w coraz bardziej wyrafinowanej formie systematycznie rozpowszechniają negatywną informację, specjalnie akcentując stosunki narodowościowe, które propagandowo dla nie znających realnej sytuacji mogą wyglądać z oddali, z innych krajów i kontynentów na swoisty neofaszyzm wobec ludności polskiej. Szczególny niesmak budzi też fakt, iż robi się to rzekomo w imieniu wszystkich Polaków litewskich, że podaje się tylko jednostronną opinię, i że mówią i piszą o tym osoby, otrzymujące wynagrodzenie z budżetu państwa za działalność na … rzecz państwa.

Oto kilka z wielu typowych przykładów takiej informacyjnej działalności.

W przeddzień drugiej tury wyborów do Sejmu RL, 25 października 2008 roku, TV „Polonia” na żywo na cały świat nadała audycję o aktualnej sytuacji na Litwie –ze studia w Warszawie W. Tomaszewski informował opinię światową o tym, że wyniki pierwszej tury wyborów raczej zostały sfałszowane i dzieje się tak rzekomo na Litwie nie po raz pierwszy; ze studia w Wilnie doradcy premiera G. Kirkilasa – T. Andrzejewski i Cz. Okińczyc (aktualnie doradca kolejnego premiera – A. Kubiliusa, właściciel Radia znad Wilii) informowali świat o złych urzędnikach litewskich, z winy których hamuje się zwrot ziemi dla ludności polskiej; z placu w Wilnie pracownik litewskiej telewizji W. Wojniłło dodatkowo zaogniał sytuację, przypominając o pisowni nazwisk, napisach itd., itp. Wszystko to służyło jednemu – aby bezpośrednio wskazać na „litewskiego wroga” i na tych „polskich obrońców”, za których już jutro trzeba oddać swój głos.

11 lutego b.r. w stolicy nastąpiła zmiana władzy – nieudolnie rządzący na przeciągu ostatnich dwóch lat samorządowi politycy z ramienia partii usuniętego od władzy prezydenta R. Paksasa i Akcji Wyborczej Polaków na Litwie okazali się w mniejszości. W tym samym więc dniu na stronie najbardziej opiniotwórczego i poczytnego polskiego dziennika „Rzeczpospolita” ukazała się korespondencja z Wilna p.t. Polacy odsunięci od władzy w Wilnie, autorem której jest redaktor naczelny „Kuriera Wileńskiego” Robert Mickiewicz. Autor publikacji twierdzi że:

Nowa koalicja może prowadzić antypolską politykę(…).

Nowe władze będą podejmowały niekorzystne decyzje dla Polaków(…).

Śmiało można prognozować, że teraz zostanie wstrzymana renowacja polskich szkół i przedszkoli(…).

Jak mówi się nieoficjalnie, nowe władze miasta w ramach polityki oszczędzania mogą nawet zlikwidować kilka polskich szkół i przedszkoli w Wilnie(…).

Kolejnym skutkiem zmiany władzy w litewskiej stolicy może być wstrzymanie procesu zwrotu ziemi w Wilnie(…).

Wielu prawicowych polityków, którzy wczoraj przejęli władzę, otwarcie wypowiadało się przeciwko zwrotowi ziemi Polakom(…).

Również, jak się prognozuje po dojściu nowej koalicji do władzy, pracę straci wielu Polaków, którzy w ostatnich latach byli zatrudnieni w stołecznym samorządzie.

I mimo że realne przekazanie insygniów nastąpiło tylko 14 lutego, już 11 lutego z łam „Rzeczpospolitej” Polska i świat wiedziały, jakie „krwiożercze zamiary” ma wobec ludności polskiej nowo powołana koalicja w stołecznym mieście Wilnie!

O ile większość powyższych tez redaktora naczelnego „Kuriera Wileńskiego” należy uznać za zwykłe pomówienia nie podlegające dyskusji, to warto odnotować fakty, o których nie pisze redaktor R. Mickiewicz ani na łamach „Kuriera Wileńskiego”, ani w korespondencjach do zagranicznej prasy:

1. W Wilnie już dawno dojrzała potrzeba optymizacji sieci placówek oświatowych z polskim językiem nauczania. Nieprzemyślane i szkodliwe decyzje działaczy Akcji, jak też wieloletnia nieudolność w okresach bycia w składzie koalicji rządzącej doprowadziły do tego, że w niektórych dzielnicach Wilna znikły albo znikną szkoły z polskim językiem nauczania. Wyłącznie z winy działaczy Akcji.

2. Najtrudniejszym okresem w zwrocie ziemi był czas, kiedy w powiecie tym tematem zajmował się oddelegowany z ramienia Akcji Z. Balcewicz i który, jak wynikało z publikacji prasowych, załatwił kilkanaście działek jedynie sobie i rodzinie.

W ciągu ostatnich dwóch lat, kiedy to Akcja ponownie należała do koalicji rządzącej w Wilnie – zadbano głównie o przekazanie kilkuhektarowej działki dla rodziny W. Tomaszewskiego.

I na tym głównie polegał „sukces” ludności polskiej w okresie kilkakrotnych rządów Akcji w mieście Wilnie.

Dlatego sianie postrachu, że w okresie rządów nowej koalicji będzie jakoby jeszcze gorzej, jest po prostu nie fair chociażby z tego powodu, że jeszcze gorzej, bardziej nieuczciwie i bardziej nieudolnie już być nie może.

3. Mówiąc o możliwych zmianach w obsadzaniu stanowisk w samorządzie m. Wilna po zmianie koalicji i przedstawiając ten proces jako rzekomą rozprawę na tle narodowościowym, redaktor naczelny „Kuriera Wileńskiego” i w.w. polskie pisma usilnie nie dostrzegają wieloletnich szykan i prześladowania Polaków litewskich ze strony działaczy Akcji Wyborczej w Wilnie i rejonach podwileńskich.

Dla przykładu 31 grudnia 2008 roku zostało zlikwidowane przedsiębiorstwo „Vilniaus butai”, a na jego miejsce powołano przedsiębiorstwo „Vilniaus miesto bustas”. Procesem reorganizacji i przeprowadzania specjalistów do nowego przedsiębiorstwa kierowali będący jeszcze w koalicji przedstawiciele Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Łamiąc prawo, bez pracy pozostawili głównie specjalistów – Polaków likwidowanego przedsiębiorstwa, w tym matkę małoletnich dzieci, które uczą się w szkole z polskim językiem nauczania. Bo nie należą do Akcji, jej nie popierają, uważają bowiem, iż stanowi ona główną przeszkodę na drodze do postępu i wolności dla ludności polskiej na Litwie. I jak zauważyli zwolnieni Polacy – w ciągu ostatnich lat doznali szykan i byli prześladowani jedynie \przez działaczy Akcji Wyborczej tzw. Polaków na Litwie, i że Litwini aż tak małostkowo i złośliwie się nie zachowują – jest to bowiem inny poziom kultury oraz inne pojmowanie potrzeby przestrzegania prawa i obywatelskiego obowiązku.

W tym samym dniu 11 lutego b.r. korespondenci TV Polonia W. Wojniłło i E. Maksymowicz, na co dzień będący pracownikami Litewskiej TV, w półgodzinnej audycji z Turgiel i Wilna dosłownie załamywali ręce nad losem Polaków litewskich, bowiem decyzja sądu zobowiązująca do zdjęcia kilku polskich i rosyjskich napisów jest wołaniem o pomstę do nieba i stanowi ostateczną rozprawę ze społeczeństwem polskim! I tak co tydzień na cały świat!

1 kwietnia b.r. Radio znad Wilii poprzez wywiad z W. Tomaszewskim napomknęło nawet o możliwości wywołania zbrojnego powstania (!?) na wzór Śląskiego, w związku z oczekiwanym połączeniem wspólną dyrekcją litewskiego i polskiego pionów w jednej ze szklół, gdzie zmiejsza się ilość dzieci!

Powyższe i szereg innych faktów dowodzi, że od chwili, kiedy to kilka lat przed ogłoszeniem niepodległości niektóre sowieckie pisma wydawane po litewsku i sowiecki „Czerwony Sztandar” (aktualnie „Kurier Wileński) wydawany po polsku, kierowane bez wątpienia z tego samego ośrodka, rozpoczęły głośne wzajemne ujadanie, podrzegając nastroje antypolskie i antylitewskie – nie wiele się zmieniło.

Przez lata i obecnie władze Litwy całkowicie usuwając się z mass mediów w języku polskim i oddając tym samym w informacyjne władanie również znaczną część społeczeństwa Litwy– prowadzą, naszym zdaniem, błędną politykę, nie sprzyjającą m. in. budowaniu społeczeństwa obywatelskiego.

Co więcej, taka wybitnie jednostronna informacja w duchu konfliktu i nietolerancji, nadawana na potrzeby organizacji politycznej Akcji Wyborczej przez wszystkie środki przekazu w języku polskim na Litwie przy jednoczesnym braku możliwości nadania i odbioru w tymże języku innego zdania i opinii – wyraźnie nosi znamiona terroru informacyjnego. A w warunkach, kiedy znaczna część Polaków litewskich, niestety, ma trudności z odbiorem informacji poprzez środki masowego przekazu w języku litewskim – taki stan wyraźnie narusza obowiązujące prawa człowieka i obywatela do pełnej i wszechstronnej informacji, co też powinno być obiektem troski władz.

Godna jest też uwagi i analizy w ramach prawa unijnego pozycja sąsiedniej Polski, która ze środków budżetowych swego państwa finansuje jednostronne potoki informacji na potrzeby partii na Litwie, tym samym wyhamowując docieranie unijnych i ogólnoludzkich wartości do środowiska Polaków na Litwie.


Ryšard Maciejkianiec

17 Kwiecień 2009

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com